Tetramorium caespitum (Jpu)

Z Formicopedia
Skocz do: nawigacja, szukaj
Jpu_logo.png

09 I 2007 r

Mała kolonia Tetramorium caespitum dociera pocztą po jednodniowej podróży do mego domu. Mrówki zostały przysłane w małym pudełku od mojego znajomego, Alberta Chłopickiego za co jestem mu bardzo wdzięczny .W takim stanie pozostają do mego przyjazdu.


12 I 2007 r

Mój pierwszy styk z nową kolonią. Kolonia liczy jedną królową o dł. 8 mm oraz 7 robotnic o długości ok. 2,5 mm . Znajdują się one w małym pudełku z kawałkiem wilgotnej waty. Brak jaj i poczwarek. Prawdopodobnie kolonia była zmuszona spożyć je w czasie podróży, ponieważ 09 I 2007 r jaj i poczwarek już nie było, jak mnie poinformowano. Konstruuję im gniazdo na najbliższe miesiące. Gniazdem jest próbówka o długości 16 cm . 9 cm zajmuję woda zakryta watą. Pozostałą część gniazda przedzielam jednym przewężeniem wykonanym z korka. Podobne przewężenie stosuję przy wejściu/ wyjściu do gniazda. Wprowadzam mrówki do nowego gniazda, nieprofesjonalnie przesypując je do nowego miejsca pobytu. Całą próbówkę umieszczam w akwarium o wymiarach 24 cm szerokości, 42 cm długości i 22 cm wysokości. Na arenie znajduję się piasek przeznaczony do terrariów, piasek jest jasnoszarego koloru, jego lepkość jest niemal zerowa co uniemożliwia próby wykonania gniazda w owym podłożu, dodatkowo jest on utrzymywany w całkowitej suchości. Na arenie znajduję się także wysuszony pieniek w który wmocowałem termometr. Całość dogrzewam lampką do temp. 30-35 C, w nocy utrzymuję się temp. ok. 20-23 C.

Kolonia wyjątkowo szybko zorganizowała się po dość wstrząsającej przeprowadzce. Królowa wraz z kilkoma robotnicami zadomowiła się w środkowym przewężeniu. Pozostałe robotnice niemal od razu wyruszyły zbadać okolicę. Początkowo dużym zainteresowaniem cieszyła się pożywka wykonana z miodu i jajka. Następnie mrówki zaczęły znosić drobinki piasku i powoli zaczęły zmieniać strukturę próbówki. Ruchy młodych robotnic są dość niezgrabne, mrówki ześlizgują się z powierzchni szklanych, mają problemy z wniesieniem drobin piasku (które co prawda są kilku krotnie większe od rozmiarów ich głów) do gniazda lecz przede wszystkim mają problemy z orientacją. Jest to normalne zjawisko u tego gatunku związane z ich ślepota. Mrówki nie widzą, przy liczniejszych koloniach Darniowcę poruszają się grupami, co znacznie ułatwia im orientację, dodatkowo nie oddalają się zbytnio od swego gniazda.


13 I 2007 r

Po nocy królowa przebywa w najgłębiej położonej komorze, po zapaleniu światła wycofuję się do korkowego przejścia. W związku z tym przykrywam od górnej strony komorę w której królowa przebywała w nocy (domyślam się że panują tam optymalne w związku z nocna przeprowadzką królowej ), metoda skutkuje, po 2 godzinach królowa przenosi się do ocienionej komory. Z niewyjaśnionych przyczyn ginie jedna z robotnic, zginęła w pozycji „wgryzionej w watę”. Ciało martwej robotnicy zostaje wyniesione poza gniazdo na odległość ok. 10 cm od wejścia.

Prace nad przebudową trwają nadal jak i trwały całą noc. Środkowa przegroda zostaje wręcz całkowicie zasypana. W międzyczasie trwa również intensywne karmienie królowej przez kilka godzin pożywką.


14 I 2007 r

Zabudowa przejścia do os taniej komory została zakończona, choć od czasu do czasu trwają kosmetyczne zmiany. Przejście zostało zabudowane tak iż królowa nie jest w stanie opuścić swej komory. W związku z tym zdejmuję tekturową przykrywkę. Znacznie zwiększa się wilgotność w owej komorze, zwłaszcza iż woda zaczyna przesiąkać do piasku stykającego się z watą. Robotnice stale co jakiś czas pobierają pożywkę i karmią królową. Robotnice wniosły także oderwany odwłok zmarłej robotnicy, prawdopodobnie w celu spożycia.


16 I 2007 r

Ginie kolejna robotnica. Pozostaje 5 . Nie mogę znaleźć przyczyny, zwiększam nieco wilgotność na arenie z myślą iż ten czynnik może być przyczyną zgonów (choć szczerzę w to wątpię ). Akwarium przykrywam częściowo z góry zmniejszając parowanie, na arenę umieszczam mały pojemniczek z mokrą watą.

Udostępniłem koloni małego owada, niestety ten spotkał się z brakiem zainteresowania. Dieta Darniowca w chwili obecnej ogranicza się tylko do pożywki białkowo-miodowej.

Zauważam kilka jaj które królowa trzyma w żuwaczkach.


19 I 2007 r

Zauważam iż robotnice znacznie liczniej patrolują arenę, niekiedy pozostawiając królową samą w gnieździe. Myślę iż przyczyną jest brak pożywienia w postaci owadów, choć ostatnio odmówiły. Postanawiam zdobyć owady.


20 I 2007 r

Na arenę niedaleko wejścia do gniazda, próbówki kładę ogłuszoną muszkę owocówkę, nielotną (dostałem od znajomego parę muszek, zakładam więc hodowlę ). Jak się ukazuję mimo ogłuszenia muszki ta czując dotyk swym chaotycznym zachowaniem (biega i skacze) umyka kilka razy Darniowcom. Jedna z robotnic wraca się do gniazda i wraca z pomocą następnej siostry. W tym czasie jednak najstarszej robotnicy (rozpoznaję to po czarnym pancerzu – chityna z wiekiem ciemnieje, a jest to szczególnie widoczne w przypadku tego gatunku ) udaję się zaatakować muszkę, ta skacze i biega po całej arenie, doświadczony napastnik jednak nie poddaje się, gryzie i żądli muszkę. Walka trwa z dobre 2 minuty po czym mucha przestaje skakać i biegać, nie jest jednak martwa. Robotnica próbuję zanieść owocówkę do gniazda ta jednak trzyma się czego może, mrówka nie może nic zrobić. Po chwili znów zaczyna atakować ofiarę, gryząc ją, obok krąży inna robotnica, ma problemy ze znalezieniem rówieśniczki, zmierza w złym kierunku. Pojedynek 1 vs. 1 wydaję się być pozbawiony sensu (dodam tylko iż dobrze odżywiona muszka owocowa jest dwukrotnie większa od mrówki). Po 5 minutach jednak robotnicy udaję się skutecznie użądlić muszkę. Ta po chwili robi wrażenie martwej, lecz widać jak trzyma się podłoża . Samotna siostra w ślimaczym tempie zaciąga muszkę do gniazda, podróż ta była dość ciężka, zwłaszcza iż na początku obrała błędny kierunek, a w międzyczasie kilkukrotnie porzucała ofiarę by sprawdzić kierunek. Dość dużym problemem okazał się kruchy piasek który obsuwał się gdy ciągnęła ofiarę, lecz w samym gnieździe robotnica napotkała opór nie do przejścia, była to zewnętrzna komora gniazda, szkło po którym Darniowiec ślizgał się nie robiąc żadnych postępów, oczywiście robotnica nie poddawała się i po 10 minutach ślizgania się po szkle napotkały ją siostry, początkowo jedna, potem druga i dopiero wtedy z wielkim problemem udało im się wtoczyć ofiarę do komory królewskiej . Cała ta walka i transport na wpół żywej muszki trwała prawie dwie godziny. Przy całej tej akcji walcząca robotnica była nadzwyczajnie pobudzona, nawet już w gnieździe biegając z nienaturalną szybkością i podnieceniem. Następnie rozpoczyna się zasłużona uczta, a pozostała, większą część owocówki mrówki pozostawiają jako zapas.

Dzięki zgromadzonym zapasom zauważyłem drobną zmianę w zachowaniu, cała kolonia przebywa teraz w komorze królewskiej, prawdopodobnie opiekują się królową i jajami bądź już larwami ( z powodu jasnego piasku nie mogę ich dojrzeć ). Wcześniej większość robotnic spędzała czas chowając się w szczelinach korka bądź spacerując po arenie. Raz na dłuższy czas bohater dzisiejszego dnia, czarna robotnica obchodzi arenę prawdopodobnie licząc na więcej, niestety nie mogę dać im więcej muszek ponieważ mam ich bardzo mało (5 sztuk) i muszę poczekać aż się rozmnożą.


21 I 2007 r

Dziś jestem zmuszony dokonać pewnych zmian. Z niedogodności o przyczynach bliżej przeze mnie nie poznanych (jakie dostrzegła płeć przeciwna) dokonuję przemeblowania, zmieniam położenie akwarium. W związku z tą zmianą zmuszony jestem przestawić gniazdo, próbówkę z jednej strony akwarium, dłuższej ku krótszej (ponieważ całe akwarium zmieniło położenie a ja chcę mieć bezpośredni wgląd ku gnieździe ). Czekam na moment iż wszystkie robotnice znajdą się w środku (ostatnio dużo czasu robotnice spędzają na poszukiwaniu prawdopodobnie jakiejś zdobyczy), po czym szybko przestawiam próbówkę kładąc ją równolegle do krótszej bocznej ściany. Kolonia oczywiście odczuła ten manewr, zdenerwowała się zwłaszcza królowa lecz co dziwniejsze, po chwili aż 4 z 5 robotnic wszyło poza gniazdo ku obronie gniazda (nie przyjęły jeszcze jednak charakterystycznej postawy obronnej dla tego gatunku [głowa z rozwartymi żuwaczkami do góry] ) biegając chaotycznie. Jest to oczywiście duże zamieszanie zwłaszcza dla gatunku z ślepymi robotnicami. Muszą one na nowo poznawać okolicę, znaczyć nowe szlaki zapachowe itp.

Po godzinie wszystko wraca do normy, robotnice orientują się już w terenie, wyznaczyły zapachową ścieżkę ku pożywce, którą dość intensywnie pobierają.


22 I 2007 r

Głodne T. caespitum dostają kolejną muszkę. Podobnie jak ostatnio na arenę wrzucam żywą, lecz nieco ogłuszoną owocówkę. Dość szybko zostaje ona dostrzeżona przez robotnice (i jest to ta sama bohaterka co ostatnio). Tym razem, już doświadczona robotnica nie przebiera w środkach, od razu transportuję ją do gniazda, gdzie od razu zawiadamia siostry. Wspólnymi siłami ofiara zostaje wciągnięta do komory królewskiej. Szczęśliwa i dumna kolonia znów urządza ucztę. Przez najbliższy czas robotnice nie wychodzą z gniazda. Wnioskuję wiec iż im większa aktywność robotnic na arenie tym większa chęć na huczne ucztowanie.


24 I 2007 r

W celu polepszenia widoczności w gnieździe, konkretniej w komorze królewskiej pod próbówkę usypuję ciemny, brązowy piasek (na jasny który wypełnia arenę). Znacznie polepsza to widoczność, jednak mimo tego nie mogę dostrzec jaj/ larw które zdawało mi się widzieć w szczekach robotnicy 16 I 2007 r.

Nowy, drobniejszy piasek zainteresował kolonie. Wszystkie robotnice wnoszą go do gniazda, liczę na zakrycie białego pisaku który wcześniej wniosły do środka (białe jaja i larwy zlewają się z nim).


28 I 2007 r

Spostrzegam prawdopodobnie kilka larw zlepionych w jedną całość (wielkości odwłoku sióstr), są one przyczepione do tułowia królowej. Obiekt ten zwraca duże zainteresowanie robotnic. Do gniazda naniesiono spora ilość pisaku, zwężając ponownie wejście do komnaty królewskiej. Dodatkowo dość duża ilość piasku (mieszanki białego i ciemniejszego pisaku) została naniesiona do zewnętrznej komory.


2 II 2007 r

Zauważam wyraźne zlepisko larw. Pilnują je bez przerwy robotnice, przenosząc z miejsca na miejsce, czasem też funkcję tą pełni sama królowa. Całość wielkością przypomina wielkość głowy królowej, nie potrafię jednak ocenić ilości larw.


16 II 2007 r

Dziś spostrzegam jedną z larw, jest ona znacznie większą w porównaniu z dniem 2 II 2007, gołym okiem potrafię już dostrzec segmenty dzielące larwy. Kolonia wyjątkowo obficie pobiera mieszankę miodowo-jajeczną. Częste są też patrole prawdopodobnie w celu znalezienia pokarmu.


17 II 2007 r

Z bliżej nieokreślonych przyczyn królowa koloni Tetramorium caespitum ginie, zauważam ją martwą w gnieździe o godzinie 17:32 . Bezsilne robotnice obmacują denata, po czym prawdopodobnie usiłują wynieść królową poza gniazdo. Nie potrafię określić przyczyn zgonu, jeszcze 20 minut temu cała kolonia zachowywała się normalnie, robotnice pobierały pożywkę, część robotnic opiekowała się larwami itp.

Po chwili decyduje się na wyjęcie martwej królowej i jej rozłożenie w celach zbiorczych. Ususzę również larwy i postaram się rozłożyć robotnice w celach kolekcjonerskich.


K O N I E C


Autorem artykułu jest Jpu (2007)